C_klasa w Tatrach
25, 26 i 27 maja 2011 roku klasy I,,c” i I,,e” wybrały się na wycieczkę do Zakopanego. Rano, kiedy słońce jeszcze nie wzeszło, uczniowie wraz z opiekunami z niecierpliwością oczekiwali na przyjazd autokaru. W końcu zjawił się wymarzony autobus. Niczym stado dzikich zwierząt ( wśród nich znalazł się nawet Niedźwiedź) rzuciliśmy się na wolne miejsca. Droga, choć długa, upływała szybko, gdyż towarzyszyły nam radosne śpiewy, gra na gitarze i rozentuzjazmowana młodzież. Po dotarciu do celu, niczym nie zmęczeni, od razu wyruszyliśmy na zwiedzanie przepięknych zakątków Zakopanego. Wśród atrakcji znalazł się wjazd kolejka na Gubałówkę, widoki zapierające dech w piersiach a także zjazd wyciągiem z Butorowego Wierchu. Nie ominęło nas również zwiedzanie zabytkowego cmentarza. Około godziny 1700 dostaliśmy informację, że wspaniała pani Renia oczekuje na nas z gorącym i pysznym posiłkiem. Nasz niezawodny kierowca pan Adam, niczym struś Pędziwiatr pomknął do cudownego pensjonatu w Białym Dunajcu. Po stoczonych walkach o pokoje, w zgodzie zasiedliśmy do upragnionej wieczerzy. W końcu nadszedł najbardziej oczekiwany moment, czyli… noc. Krótko mówiąc dziewczyny z poddasza zintegrowały się z chłopcami z I,,e”.
Rano ,,wyspani” wyruszyliśmy na podbój Hali Gąsienicowej. Choć przez cały dzień słońce dawało nam się we znaki, to nie poddaliśmy się i po ośmiogodzinnej wędrówce osiągnęliśmy zamierzony cel. Na parkingu czekał na nas pan Adam ze swoim wielkim, wielkim… pojazdem. Gdy nastał zmierzch dzielni i mężni chłopcy rozpalili ognisko. Zasiedliśmy do biesiady. Nasz wodzirej- Natalia rozgrzewała atmosferę dźwiękami rozstrojonej gitary. Zabawa zakończyła się późno w nocy.
Ostatniego dnia spieczeni górskim słońcem z ochotą weszliśmy do Jaskini Mroźnej. Wewnątrz, aby przecisnąć się przez wąskie zakamarki, musieliśmy ,,wyginać śmiało ciało”. Po wyjściu czekało na nas większe wyzwanie, na które zdecydowali się najodważniejsi, ponieważ musieli ryzykować życiem. Gdy nasi bohaterowie pokonywali trudną trasę, reszta grupy z niepokojem czekała na nich nieopodal rwącego potoku. Około godziny 1300 cali i zdrowi wyruszyliśmy na podbój Krupówek. Mając jedynie godzinę rzuciliśmy się w wir zakupów. Następnie obładowani pamiątkami wróciliśmy na ostatni posiłek do naszego cudownego pensjonatu. Naleśniki, które przygotowała pani Renia nie tylko niebiańsko wyglądały, ale smakowały równie wyśmienicie. W końcu nadszedł czas na pakowanie, w pośpiechu zbieraliśmy swoje rzeczy. Najedzeni i szczęśliwi pożegnaliśmy gospodarzy i z żalem opuściliśmy Biały Dunajec. Droga powrotna przebiegała spokojnie, gdyż zmęczenie dało się we znaki. Czar wycieczki prysł, gdy w okolicach godziny 100 ujrzeliśmy w blasku księżyca tabliczkę z napisem Zamość.
Autorki:
- Patrycja Warzocha
- Roksana Kłembokowska
- Aleksandra Świątkowska
Aktualnie realizowana wymiana Comeniusa



